Klimatyzacja i wentylacja

Gdy w pracy upał...

Lada moment przyjdą upały, które pamiętamy z zeszłego roku – temperatura sięgała wtedy przeszło 30 stopni i nie pomagało robienie przeciągów, prysznic dawał orzeźwienie tylko na chwilę, a człowiek najlepiej zamieniłby miejsce przy biurku na miejsce w wannie. A propos miejsca przy biurku, to tego typu temperatury nie sprzyjały efektywnej pracy, zwłaszcza w miejscach, gdzie nie było zbawiennej klimatyzacji.

Jak radzić sobie, kiedy zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz panuje ciężkie powietrze, które można niemal kroić? Właściciele firm radzą sobie jak mogą, zakupują wentylatory stojące, zwane potocznie wiatrakami albo instalują wentylatory sufitowe. Co jest lepsze?

Dziś już wentylatory sufitowe nie wyglądają jak śmigła złowrogich helikopterów, a wręcz przeciwnie. Designerzy zadbali o to, aby wyglądały jak najbardziej „przyjaźnie” poprzez zastosowanie zaokrąglonych kształtów śmigieł, w dodatku w różnych zestawieniach kolorystycznych. Co do ich efektywności to w porównaniu z klimatyzacją wypadają słabo, jednak, jeśli zestawi się je z wentylatorami biurkowymi, to mają zdecydowaną przewagę. Wszystko to dzięki odpowiedniemu ich usytuowaniu i budowie.

 

wentylator_biurkowy

Jednak nie zawsze możemy sobie pozwolić na wentylator sufitowy, zwykle ze względu na koszty. W takim wypadku można się oczywiście zdecydować na wentylatory przenośne, które można znaleźć zarówno w hipermarketach, jak i w marketach budowlanych. Ich zaletą jest fakt, że nie ma problemów z ich przenoszeniem. Są jednak dość słabo wydajnie i najlepiej stosować je doraźnie.

Jeśli szef okaże się kompletną sknerą, to może chociaż zainwestuje w długopisy z wiatrakami, które pozwolą na choćby chwilową ulgę. To zupełne cięcie po kosztach, cena jednej sztuki waha się w granicach kilku złotych.